foto-1Jesteśmy po kolejnym etapie PB Marathon. W zeszłą niedzielę ścigaliśmy się w Markach – informuje Jakub Wolcendorf, prezes Brwinowskiego Klubu Kolarskiego.


Było gorąco, słonecznie, sucho i szybko, zaś start i kilka kilometrów prostych w obłędnych tumanach kurzu. Wielu zawodników przed i po wyścigu użyło jednego słowa „PIEKŁO”. Dla wielu z nas tak też było, wielu myślało już po kilku kilometrach o tym kiedy to się skończy. Zaczniemy od Kasi, w sobotę wypluwała płuca startując w triathlonie, w niedzielę na PB poczuła że organizm domaga się odrobiny luzu, a tu trzeba było solidnie się przyłożyć żeby blisko przyjechać i na kresce melduje się jako pierwsza. Wygrywa w kategorii na dystansie MINI K3 i jest trzecia open. Ta dziewczyna jest prze okropnie zawzięta! Teraz należy się jej odpoczynek i zbieranie sił na kolejną edycję.


Jan Miazek po sobotnim Pucharze Polski XCO ma prawo być trochę zmęczony, mimo to wygrywa w kategorii M1 na dystansie MINI. Janek ma wyznaczony cel i małymi kroczkami przemieszcza się w jego kierunku. Andrzej Pietrzak, opis jego startu kilka osób już miało okazję przeczytać, przypadek sprawił że stracił kilka cennych punktów i solidnie się poobijał, na mecie sklasyfikowany na 16 pozycji w kategorii M4 na MINI. Edward Wolcendorf po kraksie na zeszłej edycji wraca do ścigania, na dystansie MINI metę mija na 6 miejscu w kategorii M7. Jarek Wolcendorf po długiej przerwie jest już w fazie przygotowań do sezonu przełajowego, na tej edycji zalicza solidną „bombę” po połowie dystansu, na mecie melduje się 24 w kategorii M3 na dystansie MAX. Jakub Wolcendorf stara się przyjechać jak najbliżej czołówki, metę mija na 7 pozycji w kategorii M4 na dystansie MAX.


Do końca edycji 2019 pozostały już tylko 4 etapy, za tydzień widzimy się na kolejnym w Otwocku. Podziękowania dla organizatora za wytyczenie ciekawej trasy, na tym terenie to było wyzwanie.

foto-2
foto-3
foto-4
foto-5
foto-6
foto-7
foto-8
foto-1